Chłodna ocena katastrofy Smoleńskiej

Od czasu nieszczęśliwego wypadku samolotu z elitą polityczną kraju i dowództwem wojsk minął ponad miesiąc. Od tego czasu powiedziano w mediach wiele, choć bardziej to przypomina dezinformację niż informowanie obywateli.

Teraz gdy emocje ucichły i można spokojnie spojrzeć na zalew informacji jaki popłynął zaraz po katastrofie, napiszę parę słów na temat domniemanej wypadkowości tego zdarzenia.

Na początek garść wątpliwości wobec rzetelnych relacji dziennikarkich:

I.
Dlaczego Rosjanie natychmiast zabrali wszystko, odebrali wszystkie kasety, nagrania z miejsca tragedii i zabronili dostępu mediom?

II.
Dlaczego na jednym z filmów odnotowano odłosy strzałów i ruszające się postaci? Słychać również takie głosy jak ‚nie zabijajcie nas!’. Czyżby mistyfikacja? Nader doskonale nakręcona. (film tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=PxIFh3NkEvM)

III.
Dlaczego samolot, który upadał z wysokości maks. 20m rozpadł się na drobniuteńkie kawałeczki na przestrzeni 1,5 km. Proszę spojrzeć na bliźniaczą katastrofę, która miała miejsce trochę ponad 2tyg. przed Smoleńską. Rozbił się samolot Tu-204 kilometr przed lotniskiem w Moskwie. Zauważmy na znikome obrażenia samolotu

Ciekawe jest również, że nie było ofiar śmiertelnych. Proszę mi powiedzieć, jak to się dzieje, że w niemal identycznych katastrofach jeden samolot roztrzaskuje się na kawałeczki a drugi leży w całości rozłamany i trochę poobrywany.

IV.
Zakrawa na naprawdę dobry żart, tłumaczenie, że samolot rozbił się ponieważ zahaczył o drzewo. Nie wiem czy nie było też tłumaczeń, że ODPADŁO mu w wyniku tego skrzydło. Samolot który waży spokojnie kilkadziesiąt ton, jest solidnej radzieckiej konstrukcji, nagle ulega ogromnemu uszkodzeniu w wyniku zahaczenia o drzewko. Na zdjęciach okolicy upadku samolotu widać dokładnie jak samolot podczas zniżania lotu ścina wierzchołki wielu drzew. Zresztą pod Smoleńskiem nie mamy doczynienia z gęstym borem potężnych drzew, tylko co najwyżej rzadkim zagajniczkiem.

V.
Kwestia podwozia samolotu wywróconego do góry nogami. Media się zreflektowały i zauważyły głopotę jaką próbowały wcisnąć ludziom. Mianowicie jak to możliwe, że podczas upadku samolotu z wysokości max. 20 metrów podwozie zostało oderwane od samolotu i wywrócone do góry nogami? Media wobec tego przygotowały symulację i bajeczkę o tym, że samolot stracił skrzydło (ha,ha,ha kilkaset kilogramowe skrzydło odpada w wyniku kontaktu z drzewem) i podczas gdy całyczas wysokość się zmniejszała obrócił się na plecy, ponieważ drugie skrzydło go przeciążyło. Rozpiętość samolotu Tu-154 wynosi 37,55m, czyli jedno skrzydło zdążyło by się prędzej wbić w ziemię niż dokonać pełnego obrotu na plecy. Nie mówiąc już o tym, że taki obrót sprawy złagodziłby upadek i w życiu samolot nie rozleciałby się w drobny mak. Zresztą ten dalszy wywód nie jest tu potrzebny, bo skrzydło muisałoby być specjalnie poluzowane, aby się oderwać.

VI.
Kwestia wszechobecnego pożaru. Spójrzmy, że w przypadku katastrofy Tu-204 w zasadzie na można mówić o pożarze. Paliwo samolotu nie pali się samo z siebie – dopiero gdy jest porządnie wymieszane z tlenem. Wystarczy poszukać na ten temat informacji w internecie mając na uwadze, że prowadzona jest kampania dezinformacyjna i nie polegać na pierwszym lepszym znalezionym źródle. Samolot przy upadku z kilkunastu metrów nie ma prawa buchnąć pożarem obejmującym wielkie połacie lasu.

Nie będę pisać dalej o mgle, która nagle pojawiła się na godzinę przed przylotem samolotu prezydenta, nie będę pisać też o relacji dziennikarzy, którzy lecieli prostym, ręcznie sterowanym samolotem typu Jak i wylądowali bez problemów, natomiast zauważyli, że wojskowy samolot rosyjski dokonuje identycznego manewru jakiego później dokonała załoga Tu-154, nie ma chyba też sensu pisać o relacjach Ukraińców, którzy twierdzili, że usłyszeli dwa wybuchy nie wysoko nad ziemią (spójrzmy, że to by wyjaśniało wszystko: rozstrzał szczątek, niewielkość szczątek, ogromny pożar, wywrócone podwozie), nie będę pisać o idiotycznych wyjaśnieniach, że pod wpływem pożaru broń sama strzelała – byłaby seria strzałów, nie zaś trzy strzały pomieszane głosami polsko-rosyjskimi, nie ma sensu też pisać o widocznej na filmie emitowanym przez wszystkie media czarnej skrzynce i o szukaniu jej przez rosyjskie służby przez 3 tyg. Czyżby granie na zwłokę by nagrać alternatywę? Nie chce mi się też wspominać o tłumaczeniach rosjan, że Polacy nie rozumieli podawanych liczb! No naprawdę, liczby polski i rosyjskie tak strasznie się różnią, że nie idzie ich zrozumieć. To wszystko już mogłabym już zostawić, mimo tego wspomniałam o tym dla tych którzy nadal nie byli przekonani, że to nie była przypadkowa katastrofa. Myślę, że te wypisane nieścisłości są przygniatające.

Osobiście nie mam wątpliwości – to był zamach, taka zresztą była moja pierwsza myśl gdy usłyszałam o tragedii (późnej na krótki czas zostałam spacyfikowana przez papkę telewizyjną, jednak rozsądek wziął na szczęście górę). Pozostają natomiast fundamentalne pytania kto go zorganizował i dlaczego. Jestem daleka od obarczania tym konkretnej osoby, czy przypisywania go konkretnemu państwu.

Mogli to być Rosjanie, ze względu na natychmiastowe przejęcie śledztwa, ze względu na opieszałość w odczytywaniu skrzynek i pokrętne tłumaczenia. Mogli to być też Rosjanie ze względu na wykonanie zamachu – bardzo rosyjskie. Jak wiemy w Rosji do dzisiaj dokonują się zaskakujące ‚przypadki’ w których giną zaskakująco niewygodne osoby. To takie proste. Zabić i po problemie! Wracamy do pracy.

Mogli to być Rosjanie też ze względu na gaz łupkowy. Gdyby Polska wyrosła na środkowoeuropejskiego potentata gazu republiki post sowieckie mogłyby się nadmiernie uniezależnić od dostaw ruskiego gazu. Kaczyński (bez względu na to jak bardzo go nie lubiłam i nazywałam kartoflem) pracowałby nad tym, byśmy stali się niezależni i byśmy się wzbogacili na sprzedaży tego gazu.

Jednak wcale nie musieli być Rosjanie i wcale nie musiała być ta przyczyna. Pana Prezydenta można było wyeliminować w inny sposób i nie trzeba było eliminować przy tym połowy polskiego rządu i dowództwa armii. Wobec tego o co chodzi? O remanent w Polskiej polityce? Pozbycie się wetującego prezydenta? Też można było to inaczej załatwić, chociaż taka katastrofa wspólna oddala podejrzenia o zamachu stricte na prezydenta.

Nie mam absolutnie pojęcia co było motywem tej zbrodni, jednak wiem, że przez najbliższe conajmniej 50lat się tego nie dowiemy. Może to i lepiej, bo kto wie, co by się stało gdybyśmy oskarżyli Rosję o zamach na nasz rząd.

W końcu kiedyś też dokonano zamachu na jednego(!) członka rządu, w tamym wypadku austriackiego. Miało to miejsce 28 czerwca 1914r. Co było później wszyscy wiemy, więc może jednak dobrze, że siedzimy cicho i pozwalamy wciskać sobie wyjaśnienia rosyjskiej komisji śledczej, którym przyklaskują prawie wszystkie media.

(przy okazji wobec tego można się zastanowić nad ogólną rzetelnością podawanych informacji w mediach i zastanowić się nad sensem łatwowierności wobec miłej pani z telewizji)

Reklamy

2 Responses to Chłodna ocena katastrofy Smoleńskiej

  1. Pingback: Katastrofa Smoleńska to refren piosenki « rakpap

  2. Pingback: Cyrk smoleński wita, a ropa leci z nieba « rakpap

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: