Jak nie drzwiami to oknem. Co? GMO

Dotychczas europejskie uprawy, pomijając kukurydzę, były wolne od roślin genetycznie modyfikowanych. Kukurydza już jest, starano się więc od 12 lat wprowadzić kolejną kosteczkę GMO – ziemniaka Amflorę. Były komisarz do spraw środowiska, Stawros Dimas wytrwale sprzeciwiał się temu. Dobrze, że w strukturach UE są/były jeszcze takie osoby.

Ale cóż, skoro drzwiami nie chciano wpuścić, GMO weszło oknem. Dokładnie takim sposobem uprawa genetycznie modyfikowanych ziemniaków stała się legalna w całej Unii Europejskiej (tak, u nas też i dzięki Traktatowi Lizbońskiemu nie mamy wiele do gadania). Jak do tego doszło? Uchwalono nową procedurę, która pozwala podejmować decyzję bez debaty na forum Komisji Europejskiej i bez konsultacji z komisarzem ds. środowiska.

Wobec tego po co utrzymujemy Komisję Europejską i komisarzy do różnych spraw, skoro decyzje można podejmować bez konsultacji z nimi? Nasza wspaniała Unia przestaje utrzymywać już nawet pozory (socjal)demokracji.

Modyfikowana żywność z pewnością i tak znajdowała się co jakiś czas w naszych sklepach, chociażby ta importowana. Jednak co innego importować (jak ktoś ma ochotę niech to kupuje), a co innego uprawiać GMO. Dlatego, bo uprawy GMO mają tendencję do rozprzestrzeniania się nie tylko na sąsiedznie uprawy, ale dosłownie wszędzie – wiatr niesie pyłki i nasionka roślin, które mają przewagę nad normalnymi roślinami. Niestety pod kątem wpływu na zdrowie człowieka nie mają przewagi, napiszę o tym kiedyś osobną notkę.

Natomiast może pojawić się pytanie: skoro jest to niezdrowe, czemu firmy tak walczą o to by uprawiać i sprzedawać GMO? Odpowiedź jest prosta. Pieniądze. Za uprawę GMO rolnicy płacą rolnikom opłaty licencyjne wysokości 30 mln euro. A jak pisalam GMO lubi się rozprzestrzeniać i wypierać normalne rośliny. Proces o nielegalne stosowanie nasion i nie płacenie licencji gotowy.

Ponadto nie wiem czy będzie się tutaj stosować takie praktyki jak w USA stosuje Mosanto – że co roku trzeba zakupić ponownie nasiona, nie można użyć nasion ze swoich zbiorów. Zyski firm GMO są horrendalne, dlatego mają w poważaniu czy klient jest zadowolony i czy choruje od ich cudownych karykatur żywności. Stać ich również na jak widać skuteczne lobbowanie w rządach.

(Jako ciekawostkę powiem, że w USA byli szefowie lub wysoko postawieni pracownicy zajmują ważne stanowiska w sektorze polityki rolnej. Co za zbieg okoliczności…)

Reklamy

9 Responses to Jak nie drzwiami to oknem. Co? GMO

  1. Eli Wurman says:

    A jak to się ma do wolnego rynku? Przecież w świecie rządzonym przez Korwina – każdy miałby prawo siać, co mu się wydaje za słuszne i co jest opłacalne. Jeśli GMO jest złe – wolny rynek sam ureguluje, ludzie po prostu nie będą kupować?

    • rakpap says:

      Nie rozumiem o co chodzi z Korwinem. To, że popieram go w wyborach 2010 nie znaczy, że jestem jego kopią poglądową pod każdym względem. Tak samo jak Ty jak mniemam nie jesteś kopią poglądową kandydata którego popierasz.

      Aby ludzie nie kupowali GMO najpierw muszą być drogi Eli Wurman spełnione dwa warunki:
      1. wiedzieć o jego szkodliwości
      2. wiedzieć co kupują, póki co nie ma przymusu znakowania GMO i firmy sprzedające GMO lobbują by nadal nie było to obowiązkowe.

      Po za tym napisałam wyraźnie, że z uprawą GMO jest taki problem, że się rozsiewa na ogromne obszary i w krótkim czasie wolny rynek pod tym względem przestaje istnieć. Np. w USA już w zasadzie prawie w ogóle nie ma upraw nie GMO

      • ekolog says:

        Aby mówić o szkodliwości GMO najpierw należy ją wykazać. I proszę nie pisać o badaniach Arpada Pusztaia, które nie mają końocwych jednoznaczych wyników, tym bardziej dla ludzi, tym bardziej dla takich organizmów, jakie Pusztai badał. Dziesiątki odmian zostały przetestowane i nie wykazano ich szkodliwości. Co więcej – od dziesiątek lat Polska jest jednym z trzech największych światowych producentów organizmu modyfikowanego genetycznie. Używanego powszechnie w rolnictwie. Nazywa się on pszenżyto. Jedyne wątpliwości dotyczące stosowania GMO są związane z aspektem ekonomiczno-patentowym, ale przecież nie o tym piszesz, wspominając o pyłkach i lubiących się rozprzestrzeniać organizmach GMO? Jeśli masz wątpliwości co do GMO, skorzystaj z fachowej literatury – do takiej niestety nie zalicza się żaden z blogów z blogrolla, ani tymbardziej cytowane przez ciebie źródła w innych notkach.

  2. Eli Wurman says:

    „Tak samo jak Ty jak mniemam nie jesteś kopią poglądową kandydata którego popierasz.”

    Pewnie dlatego nie mam kandydata.

    „wiedzieć o jego szkodliwości”

    Kojarzysz termin „szczepienie drzew”?

    No i ciągle nie ma jeszcze żadnego sensownego wyjaśnienia szkodliwości GMO.

    „Np. w USA już w zasadzie prawie w ogóle nie ma upraw nie GMO”

    Skąd te informacje? Przyznam, że pobieżnie przejrzałem stronę FDA ale nie trafiłem na żadne dane potwierdzające/przeczące.

    • Eli Wurman says:

      Oraz powinnaś zapoznać się z tym rozporządzeniem, bo zwyczajnie nieprawdą jest to, co napisałaś: póki co nie ma przymusu znakowania GMO.

      • rakpap says:

        No przepraszam bardzo, to rozporządzenie jest nic nie warte ponieważ na mocy tego nie ma na chlebie napisane z jakiej pszenicy został zrobiony – GMO czy nie, nie ma na mleku sojowym napisane czy pochodzi z upraw GMO a jest olbrzymie prawdopodobieństwo że tak. Nie ma na w hipermarkecie ani na bazarze pod napisem „Mandarynki 4,89zł/kg” napisane, czy są GMO czy nie.

        Takie znakowanie żywności musi być wprowadzone, aby konsumenci mogli decydować co kupują i żeby wolny rynek mógł się faktycznie regulować

      • Eli Wurman says:

        Przeczytaj je jeszcze raz, powoli, dokładnie. Są dokładnie opisane przypadki, kiedy informacja musi się pojawić i kiedy nie musi.

  3. rakpap says:

    Nie ma takiego co by wszystkim we wszystkim dogodził – apropo kandydata 😐

    szczepienie drzew a modyfikowane genetycznie organizmy to dwie różne rzeczy. Przyznam szczerze, że nie słyszałam o pszenżycie! Jest to straszne.

    Polecam przeczytać książki: „Nasiona Kłamstwa” Pana Smitha. Są liczne badania wykazujące szkodliwość GMO. Oczywiste jest, że koncerny jak Mosanto puszczą w obieg wyniki ich włanych badań lub sponsorowanych przez nich badań aby nie przerywać zysków z opłat licencyjncyh. Podam namiary na te badania jutro, lub być może napiszę nawet osobny post traktujący szerzej o szkodliwości GMO. Dzisiaj już jest na to za późno

    Blogroll nie służy do podawania literatury naukowej, przynajmniej nie u mnie na blogu.

    Pozdrawiam

  4. Pingback: O GMO raz jeszcze, dokładniej cz. 1 « rakpap

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: