O GMO raz jeszcze, dokładniej cz. 1

Jakiś czas temu wywiązała się pod postem Jak nie drzwiami, to oknem. Co? GMO dyskusja z blogerem Eli Wurmanem. Obiecałam, że napiszę posta dokładniej traktujacego o szkodliwości GMO, więc piszę. Parę kwestii warto potraktować szerzej. W tym poście zamieszczam dopiero część tego co można powiedzieć o szkodliwości GMO, reszta w następnym. Rozbijam na dwa posty aby było łatwiej strawić i nie zrobić z tego postu ciągnącego się w nieskończoność.

Po pierwsze zauważyłam już kilka razy, że ludzie którzy bronią GMO nie widzą absolutnie różnicy między bezpośrednią ingerencją w kod genetyczny organizmu, a praktykowanym od stuleci krzyżowaniem gatunków czy ‚szczepieniem roślin’. Szczepienie i krzyżowanie gatunków nie jest niczym złym, jest to po prostu przyśpieszona i ukierunkowana ewolucja. Pszenżyto, które zostało otrzymane w Polsce już w XIX wieku nie jest organizmem genetycznie modyfikowanym i naprawdę trzeba być ignorantem aby tak twierdzić.

Podczas krzyżowania organizmów w naturalnych warunkach nie ma ingerencji w kod genetyczny i wszystko zachodzi zgodnie z prawami natury i jej ograniczeniami. Pomidor nie skrzyżuje się z rybą. Natommiast czereśnia prawdopodobnie skrzyżuje się z wiśnią, a ryba z innym gatunkiem ryby. I wszystko ok!

Natomiast z GMO jest szereg problemów. Po pierwsze zdezaktualizowały się założenia, na których oparto całą inżynierie genetyczną.

1. DNA jest zestawem indywidualnych genów działających niezależnie od siebie.
2. Każdemu genowi odpowiada jedno białko.

Uważano przez lata, że człowiek musi mieć co najmniej 100 000 genów, ponieważ jest ok. 100 000 białek w organizmie ludzkim. Gdyby te założenia okazały się słuszne, można by w zasadzie spokojnie stwierdzić, że zabawa w Pana Boga jest umiarkowanie bezpieczna. Ale tak nie jest.

W 2000r. ogłoszno liczbę genów człowieka i niespodzianka! Człowiek ma 30 000 genów. Okazało się, że każdy gen może kodować wiele białek. Jednak machina zysków już ruszyła więc kwestie się przemilcza i wciska kity o bezpieczeństwie, przebadaniu i nieszkodliwości. Co więcej w 2007 roku genetycy z ponad 80 organizacji na całym świecie, ogłosili że geny współdziałają ze sobą, tworząc skomplikowany układ zależności. Obecnie nie mamy pojęcia jak wprowadzony do organizmu gen będzie współdziałał wraz z resztą materiały genetycznego danego organizmu.

Wobec tak skomplikowanej struktury nasza wiedza na temat genetyki jest mniejsza niż ziarnko piasku i ostatnie co powinniśmy robić to wprowadzać na rynek żywność genetycznie modyfikowaną. A jednak się to robi i ludzie się cieszą, że mają winogrona bez pestek. Super.

Nie kontrolujemy i nie rozumiemy sposobu w jaki jeden gen koduje wiele białek. Wiemy, że istnieją takie związki jak spliceosomy, które wiedzą jakie białka są teraz w organiźmie potrzebne. Zanim RNA uformuje białko, zdarza się, że spliceosomy przetasowują RNA aby produkowało takie białko jakiego nam teraz potrzeba. Wobec tego nie ma pewności czy RNA wyprodukuje to białko którego chcieli naukowcy czy nie. W ogóle nie wiadomo co RNA wyprodukuje z genu który został wstrzelony przez naukowców do łańcucha DNA rośliny.

Co więcej do białek przyłączają się różne związki i w zależności od nich zmienia się działanie białka. Dla przykładu to samo białko występujujące zarówno w wątrobie jak i w mózgu, ma różne działanie, ponieważ podłączają sie do niego różne związki chemiczne. Podczas modyfikacji genetycznej nie do końca wiadomo gdzie jakie białko się uaktywni i w towarzystwie jakich związków będzie działać.

cdn.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: