Potęga niemyślenia

Aby odpocząć od polityki, która coraz bardziej powoduje, że zbiera się na wymioty, zamieszczam pierwszy post w kategorii „rozwój duchowy”. Postaram się pisać na te tematy co jakiś czas.

Dzisiaj o potędze niemyślenia. Myślimy całyczas, analizujemy, biegamy myślami po całym spektrum naszych problemów i przeżyć. W ogóle odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach niemyślenie wydaje się straszną stratą czasu. Uznajemy odpoczynek fizyczny za potrzebny, ale niemyślenie już niekoniecznie. Trzeba przecież przemyśleć jeszcze raz taką a taką sytuację zastanowić się nad tym co robić w czwartek, kiedy i jak wykuć się do sesji i zaliczyć kilka imprez, jak wyremontować dom, jak udobruchać szefa i jeszcze miliony problemów.

A tymczasem wyczyszczenie umysłu zupełnie z wszystkich myśli, skupienie się na oddechu, na jakimś jednym przedmiocie, lub jednym motywie melodycznym (tylko nie jakiś metal! to musi być piękna melodia, najlepiej taka która wypływa z wnętrza) może przynieść nieoczekiwane rezultaty.

Jakie? Pełne przeżycie relaksu i uspokojenie się, usunięcie różnych, nawet nie uświadamianych napięć mięśniowych, które powodują delikatny stan stresowy (którego w huku codziennych myśli pewnie nawet nie zauważamy), przywrócenie równowagi w działaniu narządów wewnętrznych w ciele w tym wydzielania hormonów, usunięcie bezsenności. Myślę, że to wszystko warte jest kwadransu zwyczajnego niemyślenia.

Ponadto długotrwałe praktykowanie medytacji (niemyślenia) wyostrza zmysły, zwiększa możliwości umysłu, przyśpiesza proces przyswajania wiedzy, wpływa pozytywnie na podejście do życia i codziennych problemów. Medytacja to również ćwiczenie siły woli, głębsze odczuwanie siebie samego (w galopce myślowej gubimy siebie, jesteśmy wszędzie, w każdej myśli oddalonej w czasie i przestrzeni, tylko nie tam gdzie powinniśmy być – tu i teraz z naszym ciałem i umysłem), może dać poczucie zapełnienia wewnętrznej pustki, poczucie samowystarczalności i ogromnej budzącej się siły wewnętrznej.

Nie mówiąc już o takich korzyściach z praktykowania niemyślenia jak świadomy sen (lucid dream – LD), czy wyjście z ciała (out of body experience – OOBE). Praktykowanie medytacji w celu przeżycia któregoś z tych stanów jest nieopisanie pomocne, ale oczywiście nie obowiązkowe.

Medytacji czasem towarzyszą uczucia silnej euforii, czasem aż do łez. Ja osobiście mam takie przeżycia tylko praktykując medytację w trakcie silnego wysiłku, w stanie spoczynku tylko dogłębne uspokojenie i pozytywny spokój. Ale ilu ludzi tylko reakcji i sposobów przeżywania.

Myślę, że trzeba odczarować w pewnym sensie medytację. Za bardzo kojarzy się nam ona z jałowym siedzeniem godzinami po turecku. Można medytować w każdej pozycji i w każdym miejscu, chociaż najlepiej jest to robić na łonie natury, lepiej z kolei nie robić tego przy włączonym komputerze.

Jak pisał Osho, medytować można na setki sposobów. Dla przykładu, medytacją moze być również bieganie, jazda na rowerze czy jakakolwiek inna aktywnosć fizyczna. Osobiście uważam, że na początek taka forma medytacji jest najlepsza. Siadając po raz pierwszy w spokoju trudno stawić opór natłokowi myśli i może to działać demotywująco.

Natomiast w trakcie np. intensywnego biegu (przynajmniej u mnie) najpierw następuje bardzo szybki proces „spalający” wszystkie myśli, a później nie ma już nic po za zachwytem nad działaniem całego ciała w ruchu, odczuwaniem szybkiej akcji serca, skupieniem na głębokim oddechu. Wysiłek naturalnie wymusza skupienie się na własnym ciele, na byciu tu i teraz, z każdym krokiem. Dzięki temu, później łatwiej jest wywołać ten stan siedząc lub leżąc i opierając się tetrabajtom myśli.

Problemem jest też nadmierny zbiór regułek dotyczących medytacji. Medytacja, to nic innego jak niemyślenie, relaks umysłu i skupienie uwagi. Każdy ma swój sposób na skupienie się, wobec tego najlepiej szukać samemu i próbować różnych sposobów niż utknąć na jakimś internetowym lub książkowym przepisie, który dla danej osoby może być zupełnie nie naturalny i niemożliwy do zrealizowania :).

Reklamy

2 Responses to Potęga niemyślenia

  1. Ilayla says:

    Dla mnie tak rozumianą medytacją była kilkugodzinna jazda na rowerze, najlepiej po wertepach 😉
    Bardzo skuteczne jest też skupienie się na jednym aspekcie rzeczywistości. Np nasłuchiwanie, ale bardzo intensywne. Myślenie musi się wyłączyć, jak się wyłącznie nasłuchuje. Ciekawy stan świadomości następuje.

  2. Uzuli says:

    Alicjo, Twoja kraina czarów robi się coraz to bogatsza o nowe odkrycia… Pozdrowienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: