Mała odskocznia od jedynej słusznej wersji historii

Dzisiaj wrzucam filmik Esoteric Agenda. Tytuł może troszkę nadmiernie ezoteryczny, ale film jest dokumentalny, traktuje o faktach o których nie mówi się w oficjalnym jedynym słusznym nauczaniu, ani tym bardziej w mainstreamowej telewizji, prasie czy radiu.

Niektóre rzeczy mogą zakrawać na żart dla osób przyzwyczajonych do jedynej słusznej wersji zdarzeń minionych i obecnych lansowanych przez wszystkie ośrodki kształtujące opinię, jednak myślę, że warto spróbować choćby w ramach poszerzania horyzontów obejrzeć przynajmniej częściowo ;).

Mimo, że jest długi, wciąga i ogląda się dość szybko. Naszpikowany informacjami, ukazujący absurd ustroju w USA, oraz obnażający kto tak naprawdę zza kulis rządzi światem i na czym polega system finansowy.

I żeby nie było, nie ma to wiele związane z ‚teoriami spiskowymi’ – ten termin ukuto aby zdyskredytować niewygodne treści. Nic prostszego, zamiast wyszukiwać niewygodne treści i je usuwać łatwiej uruchomić mechanizm dzięki któremu ludzie sami z siebie odrzucają treści, które nie są dla nich ‚przeznaczone’.

Następne części w related.

Kupując śmietanę spodziewam się śmietany

Ale widocznie jestem jakaś dziwna, bo dzisiaj kupując śmiatanę należy się spodziewać np. takich fajnych wypełniaczy objętości: gumy guar, mączki chleba świętojańskiego, pektyny i oczywiście wszędobylskiej skrobi modyfikowanej. Taki jest skład najbardziej popularnej śmietany, inne w większości mają podobny skład, chyba tylko śmietana President składa się ze śmietany. Dobrze, że jeszcze mamy na tyle różnorodność, że można kupić czasem coś normalnego.

Nie śmietana tutaj jest ważna tylko ogół zjawiska. Piszę o tym jako kontynuację wpisu obalającego pogląd, że gdyby coś było szkodliwe byłoby zakazane.

Generalnie najbardziej mnie denerwuje jeśli chodzi o śmieciowe jedzenie na półkach sklepowych brak różnorodności w jogurtach, mlekach i serach. Oczywiście, pod kątem kolorowych opakowań i smaków o smaku E000 jest ogromna róznorodność. Ale nie o to mi chodzi.

Osobiście jak widzę napis mleko pasteryzowane po prostu nie kupuje (no chyba, że naprawdę muszę). Trudno, świat się nie zawali, ale jednak tak czasem sobie myślę jakże miło by było zjeść jogurt zrobiony z prawdziwego mleka a nie zupy martwych rozkładajacych się bakterii, jakże miło by było móc kupić coś po prostu i wiedzieć, że to jest normalne jedzenie, nie preparowane i wypełniane świństwami.

Co jakiś czas w gazetach porusza się temat szkodliwości mleka, ale nie pij mleko będziesz kalekąwiedzieć czemu to nic nie daje, mleko jak było sprzedawane pasteryzowane, wyjałowione ze wszelkich wartości tak sprzedawane jest dalej. Przypuszczam, że ludzie czekają aż szkodliwe rzeczy zostaną zakazane z góry, bo innej odpowiedzi nie widzę. Jeszcze raz piszę – nie będą. Taka anomalia nie będzie miała miejsca, bo wystarczy zalobbować odpowiednią sumką i po problemie. Gazety o tym piszą nie po to, aby rząd zakazał produkować, tylko po to by ludzie wiedzieli co kupują i mogli świadomie wybrać.

Skoro nie ma wyboru, to naprawdę nie wiem jaki jest problem w niekupowaniu mleka pasteryzowanego przez miesiąc czy dwa. Jeśli miliony osób przestaną codziennie kupować mleczko to straty dla firm mleczarskich przewyższą koszta produkcji i rozprowadzania normalnego mleka. Żadna firma nie pozwoli sobie bez walki na bankructwo i wyjście z branży. Pozostaje tylko obawa, że firma będzie lobbować do rządu o ustawę, która nie nakazuje umieszczania informacji czy mleko jest pasteryzowane, czy nie. Takie scenariusze sprawdziły się już w USA, nadzieja w naszych ukochanych sejmowych głowach w takim wypadku. Tak być nie powinno, ale jest.

Dlaczego czepiam się tak bardzo tego mleka. Głównie dlatego, bo mleko jest uważane za wspaniałe źródło wapnia, białka, witamin i wszystkiego i przez to wpycha się je na ogromną skalę (pij mleko, będziesz wielki!) dzieciom. I oczywiście tak, mleko jest zdrowe, ma witaminy, ma białko, ma wapń.

Ale nie mleko które zostało przegotowane w wysokich temperaturach kilka razy pod rząd. W takim mleku już nic nie ma, po za rozkładającymi się trupami bakterii, zarówno tych dobrych jak złych. Taka substancja jest zwyczajnie szkodliwa.

Dla mnie osobiście kwestia braku normalnego mleka, ani normalnych jogurtów (robione są z mleka pasteryzowanego, a jakże. czasem z mleka pasteryzowanego w proszku) jest o tyle też nie komfortowa, że jako osoba nie jedząca mięsa chętnie bym uzupełniała białko poprzez jedzenie nabiału. Pozostaje mi mleko sojowe, ale oczywiście nie doczytam sie na nim czy jest GMO czy nie GMO.

Sery żółte głównie są robione również z mleka pasteryzowanego, dodatkowo dodaje się do nich barwniki i często wypełnia jakimś syfem aby ładnie wyglądały. To są tak zwane wyroby seropodobne, kiedyś reporterzy uwagi robili na ten temat reportaż. Zachęcam do obejrzenia.

No i tyle jeśli chodzi o przetwory mleczne. I generalnie wiem, że to wszystko nie jest tak bardzo ważne, że wystarczy zrobić sobie 1-3 dni głodówki oczyszczającej i wszystko (lub prawie wszystko) elegancko zejdzie z organizmu. Jednak mimo tego dobija mnie wszechogarniający i wszechobecny chemizm dzisiejszej żywności, który stał się „normą”, czymś czego nie da się zmienić, przymusem „bo trzeba konserwować, wypełniać, modyfikować”. Nic nie trzeba.

PS: Wkurza mnie jeszcze strasznie nadużywanie słowa „naturalny” w reklamach. Ciągle się to robi, tylko w reklamach samochodów i kredytów się nie odwołuje do natury z oczywistych powodów. Wszystko jest super naturalne i super extra zdrowe. Ale reklama reklamą, można wszystko mówić, ważne żeby mieć własne nietelewizorowe myślenie. 🙂

Napinanie cięciwy i pokojowy nobel Obamy

Jako że żyjemy w rzeczywistości w której królują półprawdy i kłamstwa mamy możliwość przyglądania się odgrywanej na naszych oczach tragikomedii. To znaczy mamy taką możliwość, jeśli zechcemy obserwować to co się dzieje, zamiast zakładać klapki na oczy poprzez kupowanie wszystkiego co podetkną media opiniotwórcze.

Jak wszyscy wiemy prowadzący dwie wojny Obama dostał Nobla Pokojowego. Nie wiem naprawdę po co i za co, ale dostał. Teraz okazuje się, że dwie wojny dla wielkiego pokojowego przywódcy to za mało.

Armada ponad dwunastu amerykańskich i izraelskich okrętów wojennych zmierza w kierunku Morza Czerwonego. Minęła ona już Kanał Sueski i według opisu świadków, są w niej największe okręty wojenne jakich od wielu lat nie widziano w tej okolicy. W armadzie jest też lotniskowiec. / scr: blog Marka / scr: infowars.com /

Na temat wojny Izrael – Iran gdyba się już od conajmniej dwóch lat i akurat ta kwestia nie jest tutaj tak ważna. Natomiast od osoby, która została nagrodzona Pokojowym Noblem oczekiwałabym mediacji i działań które zaprowadzą rozejm między tymi państwami. Być może jestem zbyt wymagająca, nie wiem. Oczekiwałabym również natychmiastowego zakończenia wojny w Aganistanie. Jest to część totalnego zdewaluowania wszystkich wartości. Czekam aż zostanę nagrodzona Literackim Noblem w takim razie. Ba, Noblem z dziedziny fizyki, a co!

Żeby było zabawniej o ile Izrael ma poparcie USA, Iran ma poparcie Chin. Mam nadzieję, że w razie czego nie dojdzie do starcia tych dwóch mocarstw, ale raczej nie. Myślę, że Chiny prędzej mogą ostrzyć ząbki na Rosję i co najwyżej podrzucić jakieś wsparcie wojskowe Iranowi.

W lutym 2010 r. Chiny umocniły swoja obecność w Iranie zacieśniając współpracę w zakresie wydobycia gazu i ropy naftowej. Iran uzyskuje jawne poparcie Chin przeciwstawiających się eskalacji sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ w związku z irańskim programem atomowym. / scr: zenonbiusz /

Najbardziej oczywiście denerwuje mnie ten teatrzyk który się dla nas odgrywa. Ani słowa we wszystkich portalach informacyjnych o działaniach USA i Izraela. Dodatkowo ma miejsce równie napięta sytuacja między dwoma Koreami.

Dyplomata uznał obecną sytuację za ryzykowną, gdyż „wojna może wybuchnąć w każdej chwili (…) na Półwyspie Koreańskim z powodu nieuważnych manewrów wojskowych Korei Południowej”.

Sin nazwał zarzuty Seulu „farsą, uknutą przez USA i Koreę Południową na potrzeby celów politycznych”. Według niego Południe sfabrykowało rezultaty śledztwa „od A do Z”. / scr: dziennik /

To wszystko jest absolutnie idiotyczne. Nie ma najmniejszego znaczenia czy ktoś jest Chińczykiem, Arabem, czy Amerykaninem. Wszyscy jesteśmy ludźmi i na tym powinniśmy się skupić.

Takie odgórne rozgrywki ludzi, których wybraliśmy na naszych przedstawicieli, w ogóle nie powinny mieć miejsca. Wątpie aby żołnierze którzy ew. pójdą walczyć na tych frontach mieli ochotę się zabijać, ani tymbardziej wątpie by chciały wojny ich żony, dzieci oraz masa cywili która ucierpi jeśli te konflikty dojdą do skutku. Szkoda, że ludzkość nie przejżała na oczy przez te wszystkie stulecia prowadzenia wojen. I proszę mi nie mówić, że prowadzenie wojen jest rzeczą ludzką. Nie jest.

Wisienka na torcie z portalu informacyjne wp.pl o Obamie

Prezydent Obama chce budować porozumienie na świecie, nie chce wywołać III wojny światowej, chce szukać porozumienia, aby rozbrajać świat, a nie konfliktować.

O tak :).

Jak usuwano reinkarnację z Kościoła

Reinkarnacja w dzisiejszych czasach wydaje nam się czymś wybitnie egzotycznym, kojarzy się od razu z hinduizmem, wężami, kolorowymi sari itd. Absolutnie jak najdalej od Europy i Chrześcijaństwa. Tymczasem w erze przedchrześcijańskiej filozofowie europejscy z których wyrasta nasza kultura (Platon, Pitagoras) głosili nauki o preegzystencji dusz.

Również w kanonie nauk Chrześcijańskich znajdowała się nauka o reinkarnacji i karmie. Orygenes (II/IIIw.), jeden z ojców kościoła na miarę św. Tomasza z Akwinu nauczał szeroko o reinkarnacji i można się spodziewać, że opierał się na Biblii, inaczej zostałby od razu potępiony i uznany za heretyka. Zamiast tego został wyniesiony do rangi Ojca Kościoła.

Potępiony został rzeczywiście, ale dopiero na soborze w 553r. zwołanym bez zgody papieża, gorąco mu się sprzeciwiającemu. Sobór zwołał ówczesny cesarz Bizancjum Justynianin (w dużej mierze pod wpływami jego żony Teodory, wyznania monofizyckiego) by pójść na ugodę z buntującymi się monofizytami, oraz by zaprowadzić jednorodną religię w całym cesarstwie. Podkreślam, że papież był przeciwny postanowieniom soboru, oraz wywołały one fale oburzenia wśród duchownych. Był to sobór polityczny, a nie duchowy. Mimo tego używa się argumentu potępienia reinkarnacji na tym soborze za tym, że reinkarnacja jest dla Chrześcijanina herezją.

Mimo tego, że nie lubię czepiać się słówek w Bibli ze względu na bezmiar przeinaczeń, który powstał przez setki lat przepisywania ręcznego, bez spacji (taka była wtedy moda), przez wymęczonych skrybów zacytuję kilka fragmentów w których jest sugerowana reinkarnacja.

(Ew. Jana 3:3-14, Biblia Tysiąclecia)
(3) W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi powtórnie, nie może ujrzeć królestwo Bożego.
(4) Nikodem powiedział do Niego: Jakżeż może się człowiek narodzić będąc starcem? Czyż może powtórnie wejść do łona swej matki i narodzić się?
(5) Jezus odpowiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego.
(6) To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem.
(7) Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.
(8) Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha.

Ostatni, ósmy werset zawiera informację o tym, że człowiek nie pamięta ani swoich poprzednich wcieleń, ani skąd tak naprawdę pochodzi. Musi to odkryć sam na drodze rozwoju.

Księga Hioba 1:20-21, Biblia Tysiąclecia
(20) Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon
(21) i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę.

Hiob raczej nie miał na myśli łona tej samej matki, która go urodziła w tym życiu, prawda?

Księga Psalmów, Psalm 90, Biblia Tysiąclecia
(2) Zanim góry narodziły się w bólach, nim ziemia i świat powstały, od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
(3) W proch każesz powracać śmiertelnym, i mówisz: Synowie ludzcy, wracajcie!
(4) Bo tysiąc lat w Twoich oczach jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna.
(5) Porywasz ich: stają się jak sen poranny, jak trawa, co rośnie:
(6) rankiem kwitnie i jest zielona, wieczorem więdnie i usycha.

Życie trawy jest cykliczne – na wiosnę zakwita, jesienią usycha, jednak trwa nieprzerwanie i odradz się. Psalm porównuje żywot człowieka do żywotu odradzającej się trawy.

Ewangelia św. Jana 8:33-35, Biblia Tysiąclecia
(33) Odpowiedzieli Mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy poddani w niczyją niewolę. Jakżeż Ty możesz mówić: Wolni będziecie?
(34) Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu.
(35) A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze

W domyśle, grzesznik musi odradzać się na nowo, dopóki nie osiągnie czystości, wtedy wchodzi do domu bożego (wg. terminologii Chrześcijańskiej).

Można znaleźć więcej takich fragmentów w Bibli, należy tylko wnikliwie poszukać. Oczywiście, może być tak, że dokonuję nadinterpretacji, albo, że są to błędy skrybów. Jednak wydaje mi się, że raczej zostało wybielone i usunięte więcej takich wzmianek po soborze Justyniania.

A szkoda, bo uszczupla to nasz potencjał zbadania rzeczywistości poprzez nakreślenie sztucznych ram „w co katolikowi wierzyć wolno, a co nie”. Ja osobiście od dawna wierzę w reinkarnację.

Było i zdarza się nadal wiele przypadków dzieci, ludzi pamiętających swoje poprzednie wcielenia i wcześniejszych rodziców. Nie spotkałam się z przypadkiem żeby takie wspomnienia nie doczekały się potwierdzenia. Kiedyś może o tym napiszę dokładniej.

PRZYSZŁOŚĆ BOGA
Grzesiak jak budować relacje
Ajurweda w praktyce

Mentalność socjalistyczna w kapitaliźmie

Im dłużej zastanawiam się nad rzeczywistością w jakiej żyjemy tym bardziej widzę, że największym problemem u nas nie jest klasa rządząca, nie są socjalistyczne pomysły Jarosława Kaczyńskiego ani pseudoliberalne aka totalitarne pomysły Bronisława Komorowskiego. Problemem jest mentalność ludzka, która nie wyrosła jeszcze z socjalizmu.

I tym sposobem gdy człowiek słyszy ‚prywatyzacja szpitali’ jest wściekły, że będzie musiał płacić za leczenie, za które teraz również płaci – nawet jeśli nie choruje, bo ubezpieczenie zdrowotne i podatki są obowiązkowe. Co więcej, płaci więcej niż prywatnie bo musi utrzymać stado urzędników, budynki administracyjne, etc.

Gdy człowiek słyszy, hasło „darmowy i powszechny internet” cieszy twarz i nie pomysli, że będzie i tak za niego płącił w podatkach i to prawdopodobnie wysoko powyżej ceny rynkowej, ponieważ gdy coś jest państwowe jest pozbawione konkurencji która obniża ceny do optymalnego poziomu. Ludzie naprawdę wierzą, że państwo da im coś za darmo, że państwo chce się opiekować obywatelami.

Tym sposobem radośnie tłumy pobiegły głosować na Komorowskiego i Kaczyńskiego (+ oczywiście ogromna ilość osób, które nawet nie znają programu tych panów, wystarczy im, że maja telewizory zaimplantowane w mózgosczaszce). Nie będę tego komentować, ale jak mi jakiś wyborca Komorowskiego albo Kaczyńskiego zacznie narzekać na podatki, na ZUSy srusy to po prostu odstrzele sobie głowę.

Mentalność socjalistyczna rzutuje jeszcze w inny sposób dzisiaj na wolny rynek i jakość oferowanych nam usług i produktów. Ludzie nie myślą samodzielnie i święcie wierzą w upadły mit w państwie opiekuńczym, że „gdyby coś było szkodliwe, byłoby zakazane”. Mamusia nie pozwoli nas truć. Akurat w tej dziedzinie mamy kapitalizm i jedyna zasada jaka tu rządzi to pieniądz, czyli mówiąc dokładniej „jeśli coś nie będzie opłacalne wyjdzie z rynku” i „jeśli ludzie za coś chcą płacić, będziemy im to oferować”. Nawet jeśli ten produkt powoduje wszystkie możliwe choroby, jeśli ktoś to kupuje kto inny będzie to produkować. Każdy ma prawo robić ze sobą co chce!

Zatem nie jest winą kapitalizmu samego w sobie, to że sprzedawane nam sa i reklamowane jako super zdrowe masła roślinne, które przez zawartość tłuszczów trans nie są wcale zdrowe. Oczywiście, mają kwasy omega-3 i omega-6, tyle że te kwasy nie maja szans wejść w błony komórkowe. Czemu? Bo zatykają te błony tłuszcze trans i komórka jest sparaliżowana. Nikt nie będzie tego zakazywał, ponieważ zyski są przednie (wyrób masła roślinnego jest 6x tańszy, a cena tylko 2-3x niższa).

Z tego samego powodu sprzedaje się produkty z dodatkiem aspartamu (ogromnie dochodowy słodzik, gdyby go zakazano firmy straciłyby setki miliardów złoty). I oczywiste jest, że takie firmy będą lobbować na rządy by nie wprowadzały zakazu. Niech sobie lobbują, jak nie chcemy się truć aspartamem wystarczy nie kupować produktów z jego zawartością. Wtedy aspartam naturalnie wycofa się z rynku, bo nie będzie zbytu.

Można by wyliczać setki takich przykładów, np. mięso w którym jest 12% mięsa. Nikt nie każe tego jeść. Tutaj ma wpływ jeszcze fakt, że gdyby państwo nie zabierało ponad połowy przychodów w podatkach, to ludzi byłoby stać na zdrowsze jedzenie i rynek regulowałby się w pełniejszy sposób, jednak zazwyczaj to są różnice kilkudziesięciu groszy do paru złoty. Wystarczy chcieć nie być trutym, wystarczy chcieć myśleć.

Naprawdę nie rozumiem, czemu tak trudno jest nam zrozumieć, że władza i wolnosć w tych dziedzinachsą tutaj, na dole, w rękach każdego zwykłego człowieka*. W żadnym wypadku nie w sejmowych głowach. I powinno być jej jeszcze mniej w sejmowych głowach. Władza nad wyborami życia codziennego i spraw w skali mikro w ręku jednostki, a władza nad sprawami państwa, skalą makro w rękach króla/prezydenta. Tak byłoby najzdrowiej, czyż nie?

* popełniłam nieuwagę. Nie jest w rękach każdego człowieka. Co najwyżej w jednej ręce, bo drugą rękę trzyma europejski urzędnik, który wie lepiej jaki kształt mają mieć ogórki, jakie mają być oscypki etc.

Potęga niemyślenia

Aby odpocząć od polityki, która coraz bardziej powoduje, że zbiera się na wymioty, zamieszczam pierwszy post w kategorii „rozwój duchowy”. Postaram się pisać na te tematy co jakiś czas.

Dzisiaj o potędze niemyślenia. Myślimy całyczas, analizujemy, biegamy myślami po całym spektrum naszych problemów i przeżyć. W ogóle odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach niemyślenie wydaje się straszną stratą czasu. Uznajemy odpoczynek fizyczny za potrzebny, ale niemyślenie już niekoniecznie. Trzeba przecież przemyśleć jeszcze raz taką a taką sytuację zastanowić się nad tym co robić w czwartek, kiedy i jak wykuć się do sesji i zaliczyć kilka imprez, jak wyremontować dom, jak udobruchać szefa i jeszcze miliony problemów.

A tymczasem wyczyszczenie umysłu zupełnie z wszystkich myśli, skupienie się na oddechu, na jakimś jednym przedmiocie, lub jednym motywie melodycznym (tylko nie jakiś metal! to musi być piękna melodia, najlepiej taka która wypływa z wnętrza) może przynieść nieoczekiwane rezultaty.

Jakie? Pełne przeżycie relaksu i uspokojenie się, usunięcie różnych, nawet nie uświadamianych napięć mięśniowych, które powodują delikatny stan stresowy (którego w huku codziennych myśli pewnie nawet nie zauważamy), przywrócenie równowagi w działaniu narządów wewnętrznych w ciele w tym wydzielania hormonów, usunięcie bezsenności. Myślę, że to wszystko warte jest kwadransu zwyczajnego niemyślenia.

Ponadto długotrwałe praktykowanie medytacji (niemyślenia) wyostrza zmysły, zwiększa możliwości umysłu, przyśpiesza proces przyswajania wiedzy, wpływa pozytywnie na podejście do życia i codziennych problemów. Medytacja to również ćwiczenie siły woli, głębsze odczuwanie siebie samego (w galopce myślowej gubimy siebie, jesteśmy wszędzie, w każdej myśli oddalonej w czasie i przestrzeni, tylko nie tam gdzie powinniśmy być – tu i teraz z naszym ciałem i umysłem), może dać poczucie zapełnienia wewnętrznej pustki, poczucie samowystarczalności i ogromnej budzącej się siły wewnętrznej.

Nie mówiąc już o takich korzyściach z praktykowania niemyślenia jak świadomy sen (lucid dream – LD), czy wyjście z ciała (out of body experience – OOBE). Praktykowanie medytacji w celu przeżycia któregoś z tych stanów jest nieopisanie pomocne, ale oczywiście nie obowiązkowe.

Medytacji czasem towarzyszą uczucia silnej euforii, czasem aż do łez. Ja osobiście mam takie przeżycia tylko praktykując medytację w trakcie silnego wysiłku, w stanie spoczynku tylko dogłębne uspokojenie i pozytywny spokój. Ale ilu ludzi tylko reakcji i sposobów przeżywania.

Myślę, że trzeba odczarować w pewnym sensie medytację. Za bardzo kojarzy się nam ona z jałowym siedzeniem godzinami po turecku. Można medytować w każdej pozycji i w każdym miejscu, chociaż najlepiej jest to robić na łonie natury, lepiej z kolei nie robić tego przy włączonym komputerze.

Jak pisał Osho, medytować można na setki sposobów. Dla przykładu, medytacją moze być również bieganie, jazda na rowerze czy jakakolwiek inna aktywnosć fizyczna. Osobiście uważam, że na początek taka forma medytacji jest najlepsza. Siadając po raz pierwszy w spokoju trudno stawić opór natłokowi myśli i może to działać demotywująco.

Natomiast w trakcie np. intensywnego biegu (przynajmniej u mnie) najpierw następuje bardzo szybki proces „spalający” wszystkie myśli, a później nie ma już nic po za zachwytem nad działaniem całego ciała w ruchu, odczuwaniem szybkiej akcji serca, skupieniem na głębokim oddechu. Wysiłek naturalnie wymusza skupienie się na własnym ciele, na byciu tu i teraz, z każdym krokiem. Dzięki temu, później łatwiej jest wywołać ten stan siedząc lub leżąc i opierając się tetrabajtom myśli.

Problemem jest też nadmierny zbiór regułek dotyczących medytacji. Medytacja, to nic innego jak niemyślenie, relaks umysłu i skupienie uwagi. Każdy ma swój sposób na skupienie się, wobec tego najlepiej szukać samemu i próbować różnych sposobów niż utknąć na jakimś internetowym lub książkowym przepisie, który dla danej osoby może być zupełnie nie naturalny i niemożliwy do zrealizowania :).

Naprawdę, już w totalitarną piętkę gonią

Przypomnijmy jak to było. PiS tworzy CBA, które jest szeroko krytykowane, wizyty bladym rankiem i tak dalej. Następnie przychodzą rządy Tuska, które mają być wspaniałą odnową, drugą stroną medalu, przebiegunowaniem polityki. I co?

I nic. Odczekało się jakiś czas, aby opór opinii publicznej wobec CBA nieco ucichł i z CBA robi się specsłużby. Pomija się oczywiście wyrok Trybunału Konstytucyjnego, co ma miejsce nie pierwszy raz. No, ale w końcu żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, kogo obchodzi tutaj Konstytucja.

Dla jasności – piszę o nowelizacji ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Jakby ktoś chciał sobie przeczytać – druk nr 3113 na stronie sejmu. Swoją drogą całe szczęście, że jeszcze żyjemy w czasach, w których każdy ma wgląd w prace sejmu i w treść uchwalonych ustaw i uchwał. Jakie zmiany?

Biuro ma teraz zbierać bez kontroli dane o chorobach, przekonaniach politycznych i religijnych oraz preferencjach seksualnych obywateli. Nie będzie się ograniczać do korupcji urzędników. Teraz ma ścigać wszystkich i wszystkie rodzaje przestępstw. Czy może zostać wolne od nacisków polityków?

„DGP” dotarł do projektu zmian ustawy o CBA. Nowela jest sprzeczna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego oraz europejskimi standardami wolności obywatelskiej. Zmiany przyjął właśnie Komitet Stały Rady Ministrów. Nowa ustawa pomija wyrok Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2009 r. (…) nie tylko nie usuwa błędów, ale jeszcze bardziej zwiększa pole do nadużyć. / scr: dziennik /

Gdybyśmy mieli opozycyjnego prezydenta, np. Janusza Korwina-Mikke, albo chociażby nawet już tego nieszczęsnego śp. Lecha Kaczyńskiego, którego strasznie nie lubiłam ustawa zostałaby zawetowana. A ponieważ mamy wspaniałego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego (zgoda buduje!) w roli prezydenta, ustawa została szybciutko podpisana (podobnie jak blisko 50 innych podczas 2 miesięcy gościnnych rządów) i jak widać Trybunał Konstytucyjny i wolność osobista nie mają nic do gadania wobec rosnącej wszechwładzy PO. Bardzo się dziwie ludziom, którzy idą za telepapką do urn oddać głos na Komorowskiego.

Swoją drogą to może nawet jest godne podziwu – przeprowadzić tak pijarowską kampanię w mediach, że można dosłownie zrobić wszystko, a ludzie i tak wybaczą, zamkną oczy, będą kibicować i głosować za tytułami popularnej prasy, za sondażami telewizyjnymi „Bronku do broni!”.

Hasło wyborcze szanownego pana Komorowskiego brzmi „Zgoda buduje”. W domyśle – nie będzie kłótni o weto i o fotele. Prezydenckie weto zostało tak przedstawione przez media, że wydaje się czymś niepotrzebnym i odrażającym. Kiedy jest ono bardzo istotnym zaworem bezpieczeństwa dla tak zwanej demokracji.

Cóż, z pewnością tak rozumaiana zgoda zbuduje ogromną siłe PO, powiedziałabym wręcz totalitarną siłę. Jednak raczej nie zbuduje silego państwa w którym miło się żyje i zarabia pieniądze. Nie wiem o co w końcu chodzi wyborcom Komorowskiego.

już w marcu organizacje pracodawców apelowały do ministra sprawiedliwości o takie zmiany w prawie, by biznesmeni przestali być traktowani jak potencjalni przestępcy. W odpowiedzi otrzymali zapewnienie, że resort sprawiedliwości pracuje właśnie nad ustawą o areszcie domowym. /scr: dziennik /

Szczerze mówiąc nie rozumiem co to jest ustawa o areszcie domowym. Naprawdę, to wychodzi po za moje granice wyobraźni. Może ktoś będzie uprzejmy mi wyjaśnić? Można się jednak spodziewać, że nie zostałaby zawetowana w myśl hasła ‚zgoda buduje!’ gdyby Komorowski objął fotel prezydencki na dłużej. Hm.. czy PO nazywa samą siebie partą liberalną przepraszam, czy coś mi się pomyliło?

Jeszcze słowo o tym, co mnie wkurza w debatach. Już szkoda gadać o puszczeniu w TVP bardzo nagłaśnianej debaty tzw. „bandy czworga” przy totalnym zignorowaniu debaty z 8 kandydatami na UW. Swoją drogą próbowałam chwilę oglądać tą TVPową, ale nie dałam rady. Było od razu widać, że wszyscy dostali wcześniej pytania na które wykuli odpowiedzi i kłapali tylko dziobami bez sensu. Szkoda słów.

Natomiast niewypowiedzianie denerwuje mnie i jest doskonałym zabiegien socjotechnicznym gadanie, że debata Komorowski-Kaczyński odpędzie się dopiero przed drugą turą. Aby jeszcze bardziej wymusić na ludziach przekonanie, że tylko oni będą w drugiej turze. Zakłamane sondaże jak widać nie wystarczą. Zobaczymy, czy wybory też będą zakłamane. W końcu żyjemy w kraju w którym szanuje się demokrację, konstytucję i wolność osobistą, nie?