Totalitaryzm Platformy ponownie

Polecam wypowiedź polityka Tadeusza Iwińskiego z SLD o wodzie sodowej, która uderzyła PO. Szczerze już mnie to nawet nie rusza, totalna żenada.

O podejrzanych działaniach Platformy pisałam już we wpisach:
Wyniki wyborów
PO nie podoba się KRRiT
O burzonym pięknie internetu i zagrywkach PO
Słowo o sielance żydowskiej częściowo tutaj
Dlaczego wciąż nie wierzymy w układ Poznajemy siedzącego Pana? 🙂
Naprawdę, już w totalitarną piętkę gonią

Ja też trochę gonię w piętkę z tą Platformą, ale jak by nie patrzeć 1/3 społeczeństwa głosowała na tego nieszczęsnego Komorowskiego więc widocznie nie widzi co się dzieje. Im więcej materiałów na ten temat w sieci tym lepiej.

Pracuję nad cyklem ciekawych wpisów na temat prac Worrella Keelgo, potęgi dźwięku i zastosowaniu go m.in. do budowy… Stonehage.

Reklamy

Wyniki wyborów

Spontaniczny wyjazd na wieś przeciągnął się do spontanicznego dłuższego wypoczynku na łonie natury. Bardzo relaksujące mimo żaru lejącego się z nieba dzień w dzień. Stąd dłuższa absencja na blogu.

Na temat wyników wyborów w sumie nie ma co mówić. Ja osobiście mogę tylko współczuć wyborcom Komorowskiego. W zasadzie nie wiem, czemu miałam w ogóle jakieś nadzieje, że prezydentem może zostać ktoś kto nie został z góry wybrany jako słuszny. Nie ważne ile kłamstw i afer było z udziałem PO, polaryzacja w mediach na bohatera, który walczy w słusznej sprawie (PO) i jego jednego jedynego wroga z którym musi zawzięcie walczyć (PiS) jak widać jest niezwykle skuteczna. Teraz dodatkowo bajka nabrała kolorów, bohater, który był tym złym zrzucił czarną zbroję i wybielił się śmiercią brata. Zaangażowani widzowie są podzieleni niemal pół na pół i każdy chce aby w jego rozumieniu lepszy bohater wygrał. Można powiedzieć, że zbliżamy się do przebudzenia. Może w następnych wyborach zauważmymy, że PiS i PO mają niemal identyncze programy i obie są w zasadzie czarnymi charakterami.

Warto dodać, że wbrew temu jak się podaje wyniki w mediach Komorowski i Kaczyński nie mają poparcia w społeczeństwie rozłożonego pół na pół. Wśród zaangażowanych widzów spektaklu (połowa Polaków) owszem. Jednak druga połowa stoi z boku i przygląda się tej farsie najwyraźniej mocno znudzona.

nie głosowało – 45%
Komorowski – 29%
Kaczyński – 26%

Na razie tyle, żadnej sensownej notki na ciekawszy temat nie jestem teraz w stanie napisać.

Wrzucam dla radosnych wyborców Komorowskiego nagranie na temat przedwyborczych obietnic Platformy. Pamiętacie akcję 4xTAK! ? Szumne przedwyborcze zbieranie podpisów? Jeśli też złożyliście podpis, nie martwcie się, trafił do niszczarki z 750 000 innych. Władza została objęta, obietnice obsikane.

Cytuję jeszcze raz Mistkiewicza:

Jeśli antagonista jest dobry, słuchacze i widzowie wybaczą wszystko. Błędy potknięcia, niedoskonałości, niezborność programu, trudności z jego realizacją. Dopóki na scenie jest antagonista, dopóki jest tak dojmujący, będą występowali po jego stronie.

Oł yea, teraz mamy dwóch antagonistów, kibicujmy Platformie i PiSowi ad mortem defecatum.

Btw, śmialiśmy się z Miedwiediewa, misiaczka sterowanego przez Putina, to teraz wygłosowaliśmy podobną sytuację u nas :).

Mentalność socjalistyczna w kapitaliźmie

Im dłużej zastanawiam się nad rzeczywistością w jakiej żyjemy tym bardziej widzę, że największym problemem u nas nie jest klasa rządząca, nie są socjalistyczne pomysły Jarosława Kaczyńskiego ani pseudoliberalne aka totalitarne pomysły Bronisława Komorowskiego. Problemem jest mentalność ludzka, która nie wyrosła jeszcze z socjalizmu.

I tym sposobem gdy człowiek słyszy ‚prywatyzacja szpitali’ jest wściekły, że będzie musiał płacić za leczenie, za które teraz również płaci – nawet jeśli nie choruje, bo ubezpieczenie zdrowotne i podatki są obowiązkowe. Co więcej, płaci więcej niż prywatnie bo musi utrzymać stado urzędników, budynki administracyjne, etc.

Gdy człowiek słyszy, hasło „darmowy i powszechny internet” cieszy twarz i nie pomysli, że będzie i tak za niego płącił w podatkach i to prawdopodobnie wysoko powyżej ceny rynkowej, ponieważ gdy coś jest państwowe jest pozbawione konkurencji która obniża ceny do optymalnego poziomu. Ludzie naprawdę wierzą, że państwo da im coś za darmo, że państwo chce się opiekować obywatelami.

Tym sposobem radośnie tłumy pobiegły głosować na Komorowskiego i Kaczyńskiego (+ oczywiście ogromna ilość osób, które nawet nie znają programu tych panów, wystarczy im, że maja telewizory zaimplantowane w mózgosczaszce). Nie będę tego komentować, ale jak mi jakiś wyborca Komorowskiego albo Kaczyńskiego zacznie narzekać na podatki, na ZUSy srusy to po prostu odstrzele sobie głowę.

Mentalność socjalistyczna rzutuje jeszcze w inny sposób dzisiaj na wolny rynek i jakość oferowanych nam usług i produktów. Ludzie nie myślą samodzielnie i święcie wierzą w upadły mit w państwie opiekuńczym, że „gdyby coś było szkodliwe, byłoby zakazane”. Mamusia nie pozwoli nas truć. Akurat w tej dziedzinie mamy kapitalizm i jedyna zasada jaka tu rządzi to pieniądz, czyli mówiąc dokładniej „jeśli coś nie będzie opłacalne wyjdzie z rynku” i „jeśli ludzie za coś chcą płacić, będziemy im to oferować”. Nawet jeśli ten produkt powoduje wszystkie możliwe choroby, jeśli ktoś to kupuje kto inny będzie to produkować. Każdy ma prawo robić ze sobą co chce!

Zatem nie jest winą kapitalizmu samego w sobie, to że sprzedawane nam sa i reklamowane jako super zdrowe masła roślinne, które przez zawartość tłuszczów trans nie są wcale zdrowe. Oczywiście, mają kwasy omega-3 i omega-6, tyle że te kwasy nie maja szans wejść w błony komórkowe. Czemu? Bo zatykają te błony tłuszcze trans i komórka jest sparaliżowana. Nikt nie będzie tego zakazywał, ponieważ zyski są przednie (wyrób masła roślinnego jest 6x tańszy, a cena tylko 2-3x niższa).

Z tego samego powodu sprzedaje się produkty z dodatkiem aspartamu (ogromnie dochodowy słodzik, gdyby go zakazano firmy straciłyby setki miliardów złoty). I oczywiste jest, że takie firmy będą lobbować na rządy by nie wprowadzały zakazu. Niech sobie lobbują, jak nie chcemy się truć aspartamem wystarczy nie kupować produktów z jego zawartością. Wtedy aspartam naturalnie wycofa się z rynku, bo nie będzie zbytu.

Można by wyliczać setki takich przykładów, np. mięso w którym jest 12% mięsa. Nikt nie każe tego jeść. Tutaj ma wpływ jeszcze fakt, że gdyby państwo nie zabierało ponad połowy przychodów w podatkach, to ludzi byłoby stać na zdrowsze jedzenie i rynek regulowałby się w pełniejszy sposób, jednak zazwyczaj to są różnice kilkudziesięciu groszy do paru złoty. Wystarczy chcieć nie być trutym, wystarczy chcieć myśleć.

Naprawdę nie rozumiem, czemu tak trudno jest nam zrozumieć, że władza i wolnosć w tych dziedzinachsą tutaj, na dole, w rękach każdego zwykłego człowieka*. W żadnym wypadku nie w sejmowych głowach. I powinno być jej jeszcze mniej w sejmowych głowach. Władza nad wyborami życia codziennego i spraw w skali mikro w ręku jednostki, a władza nad sprawami państwa, skalą makro w rękach króla/prezydenta. Tak byłoby najzdrowiej, czyż nie?

* popełniłam nieuwagę. Nie jest w rękach każdego człowieka. Co najwyżej w jednej ręce, bo drugą rękę trzyma europejski urzędnik, który wie lepiej jaki kształt mają mieć ogórki, jakie mają być oscypki etc.

Naprawdę, już w totalitarną piętkę gonią

Przypomnijmy jak to było. PiS tworzy CBA, które jest szeroko krytykowane, wizyty bladym rankiem i tak dalej. Następnie przychodzą rządy Tuska, które mają być wspaniałą odnową, drugą stroną medalu, przebiegunowaniem polityki. I co?

I nic. Odczekało się jakiś czas, aby opór opinii publicznej wobec CBA nieco ucichł i z CBA robi się specsłużby. Pomija się oczywiście wyrok Trybunału Konstytucyjnego, co ma miejsce nie pierwszy raz. No, ale w końcu żyjemy w wolnym, demokratycznym kraju, kogo obchodzi tutaj Konstytucja.

Dla jasności – piszę o nowelizacji ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Jakby ktoś chciał sobie przeczytać – druk nr 3113 na stronie sejmu. Swoją drogą całe szczęście, że jeszcze żyjemy w czasach, w których każdy ma wgląd w prace sejmu i w treść uchwalonych ustaw i uchwał. Jakie zmiany?

Biuro ma teraz zbierać bez kontroli dane o chorobach, przekonaniach politycznych i religijnych oraz preferencjach seksualnych obywateli. Nie będzie się ograniczać do korupcji urzędników. Teraz ma ścigać wszystkich i wszystkie rodzaje przestępstw. Czy może zostać wolne od nacisków polityków?

„DGP” dotarł do projektu zmian ustawy o CBA. Nowela jest sprzeczna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego oraz europejskimi standardami wolności obywatelskiej. Zmiany przyjął właśnie Komitet Stały Rady Ministrów. Nowa ustawa pomija wyrok Trybunału Konstytucyjnego z czerwca 2009 r. (…) nie tylko nie usuwa błędów, ale jeszcze bardziej zwiększa pole do nadużyć. / scr: dziennik /

Gdybyśmy mieli opozycyjnego prezydenta, np. Janusza Korwina-Mikke, albo chociażby nawet już tego nieszczęsnego śp. Lecha Kaczyńskiego, którego strasznie nie lubiłam ustawa zostałaby zawetowana. A ponieważ mamy wspaniałego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego (zgoda buduje!) w roli prezydenta, ustawa została szybciutko podpisana (podobnie jak blisko 50 innych podczas 2 miesięcy gościnnych rządów) i jak widać Trybunał Konstytucyjny i wolność osobista nie mają nic do gadania wobec rosnącej wszechwładzy PO. Bardzo się dziwie ludziom, którzy idą za telepapką do urn oddać głos na Komorowskiego.

Swoją drogą to może nawet jest godne podziwu – przeprowadzić tak pijarowską kampanię w mediach, że można dosłownie zrobić wszystko, a ludzie i tak wybaczą, zamkną oczy, będą kibicować i głosować za tytułami popularnej prasy, za sondażami telewizyjnymi „Bronku do broni!”.

Hasło wyborcze szanownego pana Komorowskiego brzmi „Zgoda buduje”. W domyśle – nie będzie kłótni o weto i o fotele. Prezydenckie weto zostało tak przedstawione przez media, że wydaje się czymś niepotrzebnym i odrażającym. Kiedy jest ono bardzo istotnym zaworem bezpieczeństwa dla tak zwanej demokracji.

Cóż, z pewnością tak rozumaiana zgoda zbuduje ogromną siłe PO, powiedziałabym wręcz totalitarną siłę. Jednak raczej nie zbuduje silego państwa w którym miło się żyje i zarabia pieniądze. Nie wiem o co w końcu chodzi wyborcom Komorowskiego.

już w marcu organizacje pracodawców apelowały do ministra sprawiedliwości o takie zmiany w prawie, by biznesmeni przestali być traktowani jak potencjalni przestępcy. W odpowiedzi otrzymali zapewnienie, że resort sprawiedliwości pracuje właśnie nad ustawą o areszcie domowym. /scr: dziennik /

Szczerze mówiąc nie rozumiem co to jest ustawa o areszcie domowym. Naprawdę, to wychodzi po za moje granice wyobraźni. Może ktoś będzie uprzejmy mi wyjaśnić? Można się jednak spodziewać, że nie zostałaby zawetowana w myśl hasła ‚zgoda buduje!’ gdyby Komorowski objął fotel prezydencki na dłużej. Hm.. czy PO nazywa samą siebie partą liberalną przepraszam, czy coś mi się pomyliło?

Jeszcze słowo o tym, co mnie wkurza w debatach. Już szkoda gadać o puszczeniu w TVP bardzo nagłaśnianej debaty tzw. „bandy czworga” przy totalnym zignorowaniu debaty z 8 kandydatami na UW. Swoją drogą próbowałam chwilę oglądać tą TVPową, ale nie dałam rady. Było od razu widać, że wszyscy dostali wcześniej pytania na które wykuli odpowiedzi i kłapali tylko dziobami bez sensu. Szkoda słów.

Natomiast niewypowiedzianie denerwuje mnie i jest doskonałym zabiegien socjotechnicznym gadanie, że debata Komorowski-Kaczyński odpędzie się dopiero przed drugą turą. Aby jeszcze bardziej wymusić na ludziach przekonanie, że tylko oni będą w drugiej turze. Zakłamane sondaże jak widać nie wystarczą. Zobaczymy, czy wybory też będą zakłamane. W końcu żyjemy w kraju w którym szanuje się demokrację, konstytucję i wolność osobistą, nie?

PO bez PiSu jak Coca Cola bez Pepsi

Czytam właśnie doskonałą książkę „Anatomia władzy” będącą rozmowami Karnowskiego z Mistkiewiczem. Rozmowy traktują o współczesnej polityce i wydarzeniach z którymi wszyscy zetknęliśmy się w mediach. Książka ta jest z jednego jeszcze powodu wyjątkowa – co jakiś czas można napotkać tam dziwne, pikselowate kwadraciki. Są to fotokody, które odczytuje teoretycznie każdy telefon (po zainstalowaniu odpowiedniej aplikacji) i wyświetla materiały video związane z wydarzeniem omawianym aktualnie w książce. Mi osobiście te fotokody się nie odczytują, ale mój telefon od lat domaga się wymiany.

Zacytuję ciekawy fragment, który wyjaśnia dlaczego PO tak bardzo potrzebuje PiSu, oraz dlaczego PO i PiS wzajemnie wypełniają niemal całą scenę polityczną spychając inne partie na bok.

(…)Antagonista nadaje sens walce naszego bohatera. Sprawia, że kibicujemy mu z całych sił. Pomyśl przez chwilę, co byłoby z Coca-Colą, gdyby nie wymyśliła sobie swojego największego rywala?

Nie chcesz powiedzieć chyba, że Pepsi-Cola pojawiła się na zapotrzebowanie Coca-Coli?

Tak. I powiem za chwilę, że gdyby nie Platforma Obywatelska, której szalenie jest potrzebny taki PiS, jaki jest, nie byłoby być może PiSu. A przynajmniej nie w tej skali. Tak jak PiS jest potrzebny Platformie, tak Pepsi jest potrzebna Coca-Coli.

Mechanizm jest podobny. Roberto Goizueta, były szef Coca-Coli w latach 90., bardzo świadomie zastosował tą technikę. Później zdradził w „Fortune”, że jeśli jakaś firma nie ma swego naturalnego przeciwnika, musi go sobie znaleźć. [identyczną taktykę przyjął prezes Media Marktu zakładając później swoją naturalną konkurencje – Saturna – przypis mój] Jeżeli ma niewielkiego przeciwnika – powinna go hołubić, budować, cieszyć się, że rośnie. Tylko tak doprowadzi bowiem do wojny. Problemy, prawidzwe probemy, rozpoczynają się bowiem dopiero wtedy, gdy przeciwbnik został sprowadzony do parteru. Bezpośrednio atakując wskazanego rywala, poświęcając na tę rywalizację mnóstwo sił i środku, Goizueata zmobilizował wszystkie siły witalne swojej firmy. Ta wojna, „wojna o colę”, zdominowała ogląd rynku, wyzwoliła potężną energię marketingową i reklamową użytą przez obydwie walczące strony. Wtedy w szaleńczej gonitwie za nowymi technikami promocji w miejscach sprzedaży, odkrytu nowe segmenty rynku i wręcz nowe rynki. Zarobiono naprawdę wielkie pieniądze. Ta wojna, która podzieliła świat napojów gazowanych z karmelem pomiędzy dwie firmy, podzieliła rynki na wszystkich kontynentach, i to podzieliła, wydaje się na wieki wielków, napędzała rozwój obu firm. Wyobraź sobie, co by było, gdyby jedna z firm szybko pokonała drugą?

Miałaby cały świat dla siebie.

Nie. Historia zaczęłaby buksować w błocie, stałaby się nuda. W dobrej historii możemy doprowadzić oczywiście do zwycięstwa w każdym momencie jednej ze stron, tylko po co śledzić taką historię dalej? Przed walką Coca-Cola była z lekka zaśniedziałą marką. Oczywiście, tradycja, kształt butelki, swoista legenda zbudowana przez dziesięciolecia. Ale czy bez walki z Pepsi byłaby znów świeża, znów sexy?

Walka Coca-Coli z Pepsi to dziś klasyka. Sam wybór strategi przez Goizuetę, ale też jej realizacja. Z jednej strony więc antagonista jest możliwy do pokonania, mobilizujemy wszystkie nasze siły, wszystkie nasze emocje do tej walki. Z drugiej jednak pamiętamy by dać mu oddech, wywoływać na plac bitwy wtedy, gdy uwaga naszych sympatyków gdzieś się rozpierzcha, coś innego ich zajmuje. Wróg jest po to abyśmy mobilizowali nasze siły witalne, gromadzili sojuszników. Im większy jest nasz wróg, tym większego wsparcia potrzebujemy. Dopóki dobrze tym procesem będziemy zarządzać – dopóty jesteśmy wygrani.

Zauważ, że bez odpowiedniego antagonisty, bez porywająco zapowiadającej się walki, widz może skierować swą uwagę – a już wiemy jak cenne to dobro – na coś innego. Na inny napój, albo na inną partię. (…) Publiczność nawet nie zauważy, że będzie nas dopingowała, a w kluczowym momencie, nad urną wyborczą, wspomoże nas w walce o słuszną sprawę.

To Twoje rozwiązanie zagadki tajemnicy sukcesu Platformy?

Zauważ, że Platforma nigdy nie odnosi się do lewicy. Panowie i panie z SLD dwoją się i troją, rodzielają kuksańce na prawo i lewo, atakują i nic. Platforma bowiem bardzo świadomie i metodycznie wybrała sobie innego sparingpartnera. Tylko na niego jest skierowana. Tylko z nim się bije. Tylko jego zaprasza na matę. (…) Im większą pasję włoży PO w walkę, im bardziej będzie wydawała się ona dla Platformy trudna, tym większą pomoc publiki uzyska.

Jeśli antagonista jest dobry, słuchacze i widzowie wybaczą wszystko. Błędy potknięcia, niedoskonałości, niezborność programu, trudności z jego realizacją. Dopóki na scenie jest antagonista, dopóki jest tak dojmujący, będą występowali po jego stronie.

Jest to bardzo trafne. Fakt, że PO walczy tylko z PiSem, a PiS tylko z PO powoduje, że wydaje się, że inni są słabi, nie ważni. To tak jakbyśmy oglądali dwa lwy walczące na środku areny i kilka przechadzających się jeleni, stających czasem do mało ciekawej walki między sobą. Oczy i tak skupiają się na dwóch lwach. Do tego oczywiście media pomagają nam w wyborze na kim się skupiać mówiąc ciągle tylko o tych dwóch partiach i nie zwracając uwagi na resztę.

Mistkiewicz w tej książce niejednokrotnie porównuje współczesną politykę, nie tyle nawet co do teatru, co dosłownie do kina, rządzącego się prawami kultury masowej. Polityka zaczęła działać tak samo jak przemysł muzyczny, czy filmowy. Politycy stali się celebrities. Nie obchodzą nas ich programy wyborcze, obchodzi nas dobra zabawa, ciekawa historia. Spot wyborczy Komorowskiego nie zawiera nawet słowa o jego programie wyborczym, tylko opowiada historie jego życia. I teraz rozumiem dlaczego ludziom to się podoba. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że polityka idei odeszła zupełnie do lamusa, trendy jest teraz polityka pijaru. I tyle. Dlatego JKM ma mimo wszystko niskie poparcie i trudno to zmienić. Smutne.

Chociaż wydaje mi się, że u nas i tak nie osiąga to tak dennego poziomu jak np. w USA. W końcu Polacy są narodem „ideowców”, więc wszystko może się zdarzyć :).

Debata której nie było

Zamieszczam debatę, która odbyła się na Uniwersytecie Warszawskim, 9 czerwca 2010r, z udziałem 8 kandydatów. Na debacie nie stawił się Jarosław Kaczyński i Napieralski (ciekawe czemu). Jest to debata której nie było, ponieważ nie doczekaliśmy się transmisji, nawet w telewizji publicznej mimo tego, że jest to wydarzenie, które oglądałyby z pewnością może nawet miliony Polaków.

Na szczęście internet jeszcze jest wolnym medium i możemy obejrzeć debatę na youtube. Jest 7 części.

Puzzle powodziowe i gorączka zachodniego nilu

Pisałam już o absurdalności zakazów budowania na terenach zalewowych tutaj, dzisiaj napiszę jeszcze raz o powodzi. O szczerości i sensowności zapewnień polityków (zwłaszcza tych przy władzy) o pomocy dla powodzian.

Nie będę poruszać kwesti odszkodowań dla powodzian, bo jestem zdania, że każdy człowiek po to dostał od Boga umysł zdolny do przewidywania, aby przewidywać i ubezpieczać się na takie ewentualności. Zresztą według PIU 8mln Polaków skorzystało z dobrowolnego ubezpieczenia na wypadek powodzi. Jak widać gdy się chce, można. Zwłaszcza, że powodzie nawiedzają niektóre województwa co roku.

Bieganie po terenach powodziowych z poważną, zatroskaną miną tatuśka jest pozbawione sensu i ewidentnie służy nałapaniu głosów wyborczych. Natomiast tym co mnie naprawdę wkurza i jest przykładem albo głupoty rządu albo absolutnej obłudy jest uwaga poświęcona odkomarzaniu.

Jeżeli chodzi o powódź nie podjęto działań prewnecyjnych i skutki są takie jakie są. Trzeba teraz po prostu na przyszłość umocnić wały, pogłębić koryta rzek, pomóc w osuszaniu terenów które zalano, dać te drobne zapomogi i skupić się na pladze komarów jaka ma nas nawiedzić. Już rok temu (!) newsweek pisał:

Czy świńska grypa była tylko przedsmakiem prawdziwej, zabójczej epidemii? Naukowcy twierdzą, że tak i alarmują: już za kilka miesięcy Polskę może opanować śmiertelny Wirus Zachodniego Nilu.

/scr: klik /

Parę miesięcy minęło i wirus coś nie chciał się rozgościć. Teraz przy obecnych upałach i wspaniałych warunkach rozrodczych dla komarów – niemal wszechobecna wilgoć, z pewnością będzie mu łatwiej do nas zawitać. W telewizji oczywiście mówią o tym, że będzie trudno wytrzymać przez wszędobylskie komary, ale chyba nie łączy się tego z gorączką zachodniego nilu.

Co słyszymy w reportażu TVN na temat powodzi i związanymi z nią komarami? Cytuję z pamięci: „Niemcy wydają na odkomarzenia 2mln złoty (albo euro) rocznie. W Polsce takich pieniędzy nie ma.”

No przepraszam bardzo. 22mln na kampanię propagandową na temat energii jądrowej jest / scr: klik /. Po kilkanaście milionów (z naszych podatków oczywiście) na kampanie wyborcze wiodących partii jest. / scr: klik /

Natomiast 2mln realnej, zapobiegawczej pomocy dla powodzian i nie tylko, bo przecież te komary rozlecą się wszędzie, tam gdzie była powódź i tam gdzie nie było, biedny rząd w kieszeni budżetu nie znajdzie.

Tutaj widać gdzie kończy się pomocna dłoń rządu. Teraz czas na fundamentalne pytania dlaczego rząd nie ma pieniędzy na odkomarzanie, a na zapomogi dla powodzian ma. To i to punktowałoby w kampani wyborczej.

Albo
rząd jest tak głupi czy też zapracowany i nie jest w stanie skojarzyć faktów. Jest to po prostu niemożliwe.

Albo
Rząd jest lobbowany przez kartele farmaceutyczne, tudzież przez wspaniałą WHO.

Najpierw były szczepionki przeciwko tężcowi. One nie biorą się z nieba, rząd musi je kupić, a przy tym wygenerować ładny zysk dla karteli farmaceutycznych, albo WHO, zależy od kogo kupuje (moze być zysk dla tych i dla tych jeśli kupuje od jakiś koncernów za pośrednictwem WHO).

Można się spodziewać, że ciąg dalszy tej bajki będzie tak sam jak w wypadku świńskiej grypy – tyle, że tym razem bez happy endu (świńska grypa skończyłą się happy endem bo tak naprawdę wcale jej nie było).

Najpierw będzie podsycanie strachu przez media a gdy już miliony Polaków będzie chodziło dusząc się oparami OFFa, czy innego odkomarzacza wodząc przerażonymi oczyma za każdym komarem, WHO dobrotliwie ogłosi „MAMY SZCZEPIONKĘ NA GORĄCZKĘ ZACHODNIEGO NILU! BIEGNIJCIE I SZYBKO SIĘ SZCZEPCIE! Niech wasz rząd zakupi 40mln szczepionek!” Można się spodziewać jakiś 30zł od szczepionki, albo nawet więcej. Przemienimy się w parę dni w kurę znoszącą złote jaja prosto w rączki WHO albo koncernów farmaceutycznych.

I jeszcze krótkie post scriptum na temat pieniędzy wydawanych na kampanie reklamowe przez Komorowskiego i Kaczyńskiego. Jak można być tak bezczelnym by przy tym pisać, że Korwin-Mikke łamie prawa wyborczesamoloty wywołują powódź pozyskując pieniądze od swoich wyborców, którzy dają je dobrowolnie! / scr: klik /. To w ogóle jest oburzające, że partie które są w sejmie mają zapewnione takie pieniądze z kieszeni wszystkich (!) obywateli i stwarza nierówne szanse. Wielce mi demokratyczne wybory.

Drugie krótkie post scriptum: W Angorze ukazał się ciekawy artykuł na temat niejasnego źródła powodzi pt. „Powódź wywołują tajemnicze samoloty”. Sugerowałam taką możliwość delikatnie w poście o chemtrails (tutaj). Artykuł na ten temat ukazał się również podobno w Częstochowskim wydaniu Gazety Wyborczej (szok).